Publiczne Gimnazjum w Kolonowskiem
Hauptseite
  • Uwaga zmiany!

    Plan lekcji został uaktualniony. Od 9 września drobne zmiany (przede wszystkim klasy 3).

    Zachęcam do lektury!

    Rafał Pocześniok

     

  • Już wrzesień

    Pogoda nieubłagalnie przypomniała dziś wszystkim, że coś się skończyło i że czas pomyśleć
    o jesiennym ubraniu. A jeśli lato się kończy, to niewątpliwie czas odkurzyć plecaki i podpisać zeszyty. Po dwumiesięcznym odpoczynku spotkało się wielu znajomych i nieznajomych jeszcze młodzieżowców przed budynkiem naszej świątyni. Tradycyjnie nowy rok szkolny 2013/2014 rozpoczął się od Mszy świętej, na której modlili się, oprócz uczniów, rodzice i nauczyciele.

    Organista zaintonował pieśń „Przybądź Duchu Stworzycielu”, a ksiądz proboszcz prosił Najwyższą Instancję o siłę i wytrwałość dla wszystkich z edukacją mających związek, odwołując się do ewangelicznej przypowieści o talentach. W czasie homilii usłyszeliśmy bajkę o zwierzętach. Przypomnijmy: „Warto być jak wół i osioł, ale tylko pod względem pokory wobec mądrzejszych i bardziej doświadczonych”.

    Po Mszy uczniowie z uśmiechami na twarzach udali się do budynków szkolnych. Jedni do podstawówki, drudzy do gimnazjum.

    PG Kolonowskie znów wypełniło się gwarem. O 9.45 nastąpiło krótkie przemówienie pana Dyrektora. Zostały przekazane najważniejsze informacje. Oklaskami przywitano pierwszoklasistów, nowych nauczycieli i stojak na rowery. W szkole będzie, jak w ubiegłym roku, sześć klas, w których swoje miejsce odnalazło 117 uczniów.

    Później młodzież tradycyjnie udała się do klas, by spotkać się z wychowawcami
    i opowiedzieć o wakacjach, a także dać wyraz swojemu niezadowoleniu, że się skończyły.
    No i do domu. Od jutra normalna praca.

    Życzymy wszystkim, by wspinaczka na „szczyt czerwca” przyniosła sporo satysfakcji.

    Jerzy Kaufmann

     

  • Zaczęło się...

    Na naszej stronie www został już umieszczony nowy plan lekcji.

    Dla wszystkich dojeżdżających dodatkowo poniżej plan dojazdu:

    http://kolonowskie.pl/2979/8846/rozklad_jazdy_pks.html

    Rafał Pocześniok

     

  • Rozpoczęcie Roku Szkolnego 2013/2014

    Przebieg rozpoczęcia:

    • Godz. 8:30    Msza Św. w kościele parafialnym w Kolonowskiem
    • Godz. 9:45    Rozpoczęcie roku w budynku szkoły


    Dojazdy:

         wszystkie klasy

    1.      Spórok Baniok   07:40

    2.      Spórok PKS   07:43

    3.      Staniszcze Małe   07:50

    4.      Staniszcze Wielkie   08:00

    5.      Fosowskie   08:05

    6.      Kolonowskie (kościół)   08:10

    Powroty:

         wszystkie klasy   10:45
     

    Rafał Pocześniok

     

  • Wakacje...

    Dobrego i bezpiecznego czasu wakacji i urlopów wszystkim życzę!

    Rafał Pocześniok

     

  • ZAPISY DO PUBLICZNEGO GIMNAZJUM W KOLONOWSKIEM

    NA ROK SZKOLNY 2013/2014

    28 czerwca 2013 roku    od 11:00 do 14:00

    01 lipca 2013 roku         od   8:00 do 14:00

    02 lipca2013 roku          od 11:00 do 17:00

    03 lipca 2013 roku         od   8:00 do 14:00

    Przynosimy z sobą:

    • świadectwo ukończenia klasy szóstej;
    • zaświadczenie – wyniki sprawdzianu poziomu opanowania umiejętności;
    • wypełnione zgłoszenie do gimnazjum (na miejscu)
    • jedno zdjęcie legitymacyjne.

     

    Zapraszamy obowiązkowo rodziców lub prawnych opiekunów.

     

    Rafał Pocześniok

     

  • Piątek, 28 czerwca 2013

    Przyjazd:

    7:55 Spórok (przystanek)
    8:00 Staniszcze Małe (kościół)
    8:05 Staniszcze Wielkie
    8:10 Fosowskie
    8:15 Kolonowskie (kościół)
     

    • Msza święta (zbiórka pod kościołem parafialnym) - 8:30
    • Uroczyste zakończenie roku szkolnego - 9:45
    • wręczenie nagród i świadectw uczniom wyróżnionym świadectwem z „paskiem” + listy pochwalne do Rodziców tych uczniów (klasy 1, 2, 3), wręczenie pozostałych świadectw uczniom klas trzecich, pamiątkowe zdjęcia z klasami trzecimi
    • spotkania z wychowawcami w klasach (pozostałe świadectwa).


    Odjazd - 11:30

     

    Rafał Pocześniok

     

  • Czwartek, 27 czerwca 2013

    Przyjazd - wszyscy na 2 lekcję (wszystkich obowiązuje strój odświętny!)

    • Część artystyczna: klasy III żegnają szkołę (przygotowali wychowawcy klas 3), pożegnanie absolwentów przez klasy II (przygotowali wychowawcy klas 2) - rozpoczęcie 8:30
    • Wręczenie nagród: prezes oddziału zakładowego PTTK „Huta Andrzej” w Zawadzkiem - pan Alfred Feliks - Nagrody za I m na etapie oddziałowym Ogólnopolskiego Młodzieżowego Konkursu Krajoznawczego „Poznajemy Ojcowiznę”, sport (EH), chór (IC), kółko teatralne (JK), wzorowa frekwencja (dyr., wych.), SKKT PTTK (BJ), radiowęzeł (JK), samorząd (SN) - ok. 9:45
    • Komunikaty (dyr.): zakończenie: jutro 28.06.2013r, klucze od szafek- czy są oddane?, obuwie, książki z biblioteki szkolnej, egzaminy poprawkowe, obiegówka, inne - ok. 11:20

    Odjazd - 12:10

     

    Rafał Pocześniok

     

  • Taka klasowa wycieczka majowa... w ramach Projektu Edukacyjnego

    Ten dzień, jak i wyjazd wydawał się być zwyczajny jak każdy. Pogoda miała być ulewna, a spacerowanie po zatłoczonych uliczkach nie zapowiadało się ciekawie. Na szczęście myliłam się - i to bardzo. To było śmieszne przeżycie i przyjemnie będę wspominać te czterdzieści osiem godzin.

      W dniu 27 maja 2013r. o godzinie 6.00 każdy z nas musiał ,,wygramolić się”   z ciepłego łóżka, ubrać, zjeść śniadanie (chociaż wiem, że nie każdy to zrobił)  i udać się na wcześniej ustalone miejsce odjazdu. Dzięki naszym kochanym rodzicom i sprawnym samochodom dotarliśmy do Opola ok. 7.30. Punktualnie o 8.00 wyruszyliśmy pociągiem do Wrocławia (pominę, że przed wyjazdem nasz przewodnik - Ania Leja  już  na przywitanie przytuliła się do ziemi na peronie). Podróż trwała tak około godzinę. Między 9.00 a 10 .00 przybyliśmy na miejsce. Hah, i teraz zaczęły  się schody. Najpierw nie byliśmy do końca pewni, czy jechać tramwajem, czy iść pieszo oraz gdzie zakupić bilety. W kasie czy automacie - w końcu nie na co dzień jeździ się tramwajem. W dodatku każdy miał przy sobie ciężkie bagaże... Korzystając z małego zamieszania,  chłopcy postanowili kupić sobie zdrapki.    I wiecie, jak się to skończyło? Daniel wygrał aż 50 zł! Inni próbowali pójść w jego ślady, jednak nadaremnie. W końcu bilety zostały zakupione i to w dodatku na dwa dni, co umożliwiło nam swobodne i bez ograniczeń poruszanie się tramwajem po mieście (ale i tak co niektórzy  mieli problem z przechodzeniem przez pasy na czerwonym świetle   W tramwaju jak to w tramwaju. Trochę strachu mieliśmy, nie ma co! Wszyscy starali się podpierać rękami i nogami, byle tylko nie spaść albo nie przygnieść ciałem jakiejś babci, czy innej osoby. Chociaż... nie zawsze nam to się udawało, mówiąc szczerze. Utrzymanie równowagi w takim miejscu jest nie lada sztuką i talentem. Wysiedliśmy. Kolejny schodek. Zgubiliśmy się. Ania postanowiła kogoś zapytać, gdzie jest rynek. Jednak (ku jej zdziwieniu)... zaczepiła obcokrajowca, który powiedział: ,,I'm sorry. Ja nie mówić po polsku". Wszyscy zaczęliśmy się śmiać, a biedna Anna była cała czerwona ze wstydu.

      W końcu dotarliśmy do hostelu, gdzie zakwaterowaliśmy się i zostawiliśmy nasze torby (uff, i całe szczęście, bo chyba nikt z nas nie chciał ciągle tego włóczyć ze sobą). Rozpoczęliśmy nasze zwiedzanie. Przeszliśmy przez Plac Solny, zobaczyliśmy stary kościół Garnizonowy pw. św. Elżbiety oraz piękne fontanny (chłopcy oczywiście przy nich musieli sobie zrobić oryginalne zdjęcie), zwiedziliśmy rynek. Szukaliśmy też niewielkich krasnoludków. Miało ich być dziesięć! Z racji tego, że zaoszczędziliśmy godzinę czasu, szybciej poszliśmy na obiad. Większość z nas poszła do McDonaldu, jednak było też parę osób, które skusiły się na coś bardziej zdrowszego (np. Nasze Panie – zafundowały sobie placka po węgiersku). O 14.00 nasza przewodniczka, trzymając charakterystyczny czarny parasol w powietrzu nad własną głową (chyba każdy z Wrocławia zorientował się na kilometr, że nie jesteśmy stąd) zaprowadziła nas do Ogrodu  Botanicznego.  Był on naprawdę piękny ( moim zdaniem, bo nie każdy musi się z tym zgodzić), duży i można było poznać wiele ciekawych roślin. Pochodziły one z różnych regionów świata.  Każdy spacerował sobie według życzenia. Albo samotnie, albo z grupką. W planach mieliśmy tam spędzić godzinę czasu, jednak połowa z nas po trzydziestu minutach miała już dosyć (cóż, temperatura na dworze nie sprzyjała, było 9 stopni C – jak to w maju). Opuściliśmy zatem to miejsce i po raz kolejny pojechaliśmy tramwajem. O 15. 30 wróciliśmy do hostelu, gdzie każdy zaczął ,,myszkować”. Pokoje nasze były w miarę ładne, zadbane. Łazienka też nie śmierdziała. Ale nie to było dla nas najważniejsze. Skąd! Uśmiechy na twarzach wywołały dwa komputery z dostępem do Internetu, które były na korytarzu.

      Potem ubraliśmy się elegancko, ponieważ o 19.00 mieliśmy spektakl ,,Traviata” G.Verdiego w Operze Wrocławskiej. Wyglądaliśmy naprawdę dostojnie. Zdecydowana większość była po raz pierwszy w takim miejscu.  Na co dzień mało kto z nas spędza    w ten sposób  swój wolny czas. Budynek wywarł na nas duże wrażenie, a wnętrze było urządzone z przepychem. Samo przedstawienie niektórych nieco znużyło,  inni oglądali go wręcz na stojąco, by lepiej widzieć, ponieważ byliśmy na czwartym balkonie. Opera trwała około trzech godzin i miała bardzo patetyczny charakter (jak określił to Mateusz). Gdy wyszliśmy, grupka osób poszła na kebaba,  a część wróciła do pokoi.

      Następnego dnia o 8 rano zjedliśmy śniadanie. Kilka osób robiło kanapki, a inni siedzieli na sofach i o czymś rozmawiali.  O 10.00 wymeldowaliśmy się z hotelu i tramwajem pojechaliśmy w stronę Muzeum Narodowego. Po drodze znów była śmieszna sytuacja. Otóż: do środka komunikacyjnego  weszła starsza Pani. Widząc to, Błażej  postanowił zachować się jak prawdziwy dżentelmen i ustąpił jej miejsce. Kobieta kiwnęła głową i powiedziała:  „grazie”, a Błażej... jak to Błażej... znający się na wielu rzeczach, odpowiedział jej ,,prego". I co potem się wydarzyło? Domyślcie się. Nieznajoma szczęśliwa, że spotkała rodaka rozpoczęła rozmowę w języku włoskim.  Błażej  jednak nie stracił rezonu i po angielsku wyjaśnił, że nie zna tego języka.  Na to owa Pani przerzuciła się także na angielski. A reszta klasy? Była naprawdę zdziwiona i zmieszana... co prawda, uczymy się go w szkole, ale w stresie człowiek dużo rzeczy zapomina. A nasz kolega z klasy zachowywał się całkowicie naturalnie! Niech żyje znajomość języków obcych!

      W Muzeum spędziliśmy niecałą godzinę. Trochę  brakowało przewodnika. Ja i Magda odkryłyśmy drzwi, za którymi było wiele, różnej wielkości, obrazów. Niestety, trochę   za późno, gdyż po pięciu minutach mieliśmy znów zbiórkę i od razu poszliśmy na Panoramę Racławicką. Jej, to było coś! Chyba każdemu  obraz  bardzo się  podobał. Tego nie można opisać słowami... Trzeba to zobaczyć i naprawdę wszystkim  polecam! Popołudnie to pobyt  w Pasażu Grunwaldzkim, gdzie spędziliśmy około pięciu godzin. Zjedliśmy obiad we własnym zakresie. Niektóre dziewczyny poszły na zakupy, inne na film (chłopcy podobnie). Myślę, że tym drugim dniem każdy był zachwycony, ponieważ mógł robić to co chciał.

      O 18.40  wyjechaliśmy z powrotem do ukochanego domu. Podróż pociągiem nie była ani trochę monotonna, większość rozmawiała, wspominała...  A ci, co milczeli - czytali dobre książki kupione w Empiku (tak Madziu, mówię tu o nas). Na samym końcu wszystkim się przypomniało... coś... coś bardzo ważnego!

     Zostawiliśmy naszą nutellę w hostelu!

    Grupa projektowa:

    Jessica Badura – autorka tekstu

    Julia Piotrowska, Anna Leja, Sonia Springer

    Iwona Cierpich -  opiekun projektu

     

  • Dzień artystyczny - 26.06.2013 r.

    Przyjazd:

    • klasy III na 1 lekcję (zgodnie z rozkładem)
    • klasy I i II na 2 lekcję (zgodnie z rozkładem)

     

      8:30 - spektakl teatralny „Balladyna”

      9:15-9.25 - przerwa

      9:25-9.45 - Konkurs Piosenki Angielskiej (dwóch uczestników)

      9:45 - recytacja wierszy (J. Badura, Donia Bosek)

    10:00 - występ Błażeja Detko, Marka Skopka i Emilki Klimek (po jednej piosence)

    10:15 - skecz „Mama mie przisłała po żur”

    10:25-10.35 - przerwa

    10:35 - spotkanie z aktorem  (fragm. filmów, rozmowa)

    11:15 - występ zespołu Canto i chóru (po jednej piosence)

    11:25 - film z nieudanego projektu

    11:35 - ogłoszenie wyników konkursu, nagrody

    11:45 - występ zespołu Gimbaza (dwie piosenki)

    12:00 - zakończenie

     

    Odjazd:

    Kolonowskie:     12:10

     

    Jerzy Kaufmann
    Rafał Pocześniok

     

  • Dzień klasowy – 25.06.2013 r.

    Przyjazd (wszyscy na 2 lekcję!):

    Spórok Baniok: 7:40

    Spórok: 7:43

    Staniszcze Małe: 7:50

    Staniszcze Wielkie: 8:00

    Fosowskie: 8:05

     

    8:25-12:55 - przebieg dnia klasy ustalają z wychowawcą!

     

    Odjazd:

    Kolonowskie: 13:05 (zgodnie z rozkładem)

     

    Rafał Pocześniok

     

  • WYNIKI EGZAMINU GIMNAZJALNEGO 2013 (średnie wyniki w procentach)

     

    część humanistyczna

    część matematyczno-przyrodnicza

    język angielski

    język niemiecki

    j. polski

    historia i wos

    matematyka

    przedmioty przyrodnicze

    poziom podstawowy

    poziom rozszerzony

    poziom podstawowy

    poziom rozszerzony

    POLSKA

    62

    58

    48

    59

    63

    45

    58

    40

    woj. opolskie

    59,6

    56,3

    47,3

    58,1

    64,1

    47,3

    69,3

    58,1

    pow. strzelecki

    59,9

    57,6

    50,9

    59,4

    69,0

    52,5

    79,4

    59,5

    PG Kolonowskie

    66,3

    59,2

    51,0

    63,3

    68,1

    51,8

    95,8

    80,8

     
    Rafał Pocześniok
     
     
  • SZKOLNY DZIEŃ SPORTU (poniedziałek - 24.06.2013r.)

    Przyjazd (wszyscy na 1 lekcję!):

    Spórok Baniok: 6:40

    Spórok: 6:43

    Staniszcze Małe: 6:50

    Staniszcze Wielkie: 7:05

    Fosowskie: 7:10

     

    7:30 – apel

    7:45 – przejście na stadion

    8:00 – oficjalne rozpoczęcie zawodów

    8:30 - 10:00 -  rozgrywki reprezentacji klas I-III w piłce nożnej chłopców i w palancie dziewcząt

    System rozgrywek „każdy z każdym”.

    Czas gry w piłce nożnej 2x 10 min., w palanta do 2 wygranych rund (runda 7 minut).

    10:30   Konkursy sportowe  - wybór najbardziej usportowionej klasy

    W konkursach startują wszyscy chętni zdobywając punkty na konto swojej klasy.

    Im więcej startujących uczniów z danej klasy, tym większe szanse na zwycięstwo!!!

    11:45 -  wręczenie pucharów i dyplomów

    12:00 -  zakończenie i poczęstunek (m.in. gril)

     

    Odjazd:

    Kolonowskie: 13:05

     

    Ewa Hajduk, Jerzy Gajda

    Rafał Pocześniok



     

  • DZIĘKUJEMY

    Projekt edukacyjny „Śpieszmy się kochać ludzi, tak szybko odchodzą”, realizowany w naszej szkole zakończył się 31 maja 2013 roku.

    W czasie jego trwania zebraliśmy łączną kwotę: 5773,75zł. Poza gotówką zgromadziliśmy także art. kosmetyczne i ubrania.

    Wszystko to trafi do podopiecznych Domowego Hospicjum dla Dzieci w Opolu.

    Serdecznie dziękujemy za każdy nawet najdrobniejszy gest, pomoc i wsparcie podczas prowadzenia akcji.

    Projekt poruszył serca wielu gimnazjalistów, ich rodziców, a także mieszkańców pobliskich miejscowości, na cierpienie dzieci przebywających w Hospicjum.

    Weronika Klimas, Joanna Niedziela, Patrycja Wilczek

    Izabela Eichhorn (opiekun projektu)

     

  • Wymiana młodzieży 2013

    W dniach od 03.06. do 07.06. 2013 r. odbywała się w naszej szkole wymiana młodzieży pomiędzy uczniami naszego gimnazjum i uczniami z Mittelschule Beilrode (Saksonia, Niemcy). Kontakty partnerskie między tymi szkołami pielęgnujemy już od 2003 r. Tym razem przyjechała do nas grupa 13 uczniów i 2 opiekunów. Chętni uczniowie, uczęszczający na dodatkowe zajęcia języka ojczystego, mogli zaprosić do swoich domów kolegów i koleżanki z zaprzyjaźnionej szkoły niemieckiej oraz przez cały tydzień brać udział w przygotowanym dla nich programie. A przedstawiał się on następująco:

    Poniedziałek – przywitanie i poczęstunek

      Ze względu na trwającą już wtedy powódź w Niemczech i opóźnienia pociągów nasi goście dotarli do nas z bardzo dużym poślizgiem – prawie 6  godz. To spowodowało, że nie mogli wziąć udziału w zorganizowanej przez naszych gimnazjalistów dyskotece.

    Wtorek –  zwiedzanie JURAPARKU oraz rozgrywki sportowe na hali gimnastycznej

      Niestety i w tym dniu pogoda nam nie do końca sprzyjała i zamiast wycieczki rowerowej do Krasiejowa dojechaliśmy tam  busami. To jednak nie zepsuło nam nastrojów i w strugach deszczu, ale z uśmiechem na twarzy, spacerowaliśmy pomiędzy przeróżnymi płazami, gadami i dinozaurami. Po południu wróciliśmy do Kolonowskiego i na hali gimnastycznej rozegraliśmy mecze piłki ręcznej w mieszanych składach.

    Środa – zwiedzanie: muzeum w Oświęcimiu i Brzezince oraz Krakowa

      Ten dzień na pewno na długo pozostanie w pamięci młodych ludzi. Zaczęliśmy go od zwiedzania Niemieckiego Obozu Zagłady w Oświęcimiu. Ta część programu była prawdziwą lekcją historii dla wszystkich uczestników. Nasi goście złożyli kwiaty pod ścianą śmierci, aby oddać cześć wszystkim zamordowanym tam ludziom różnych wyznań i narodowości. W tym miejscu na pewno każdy zastanowił się nad okrucieństwem wojny i zdał sobie sprawę z tego, jakie mamy szczęście żyjąc w czasach pokoju. Po południu dotarliśmy do Krakowa i zobaczyliśmy bardzo ciekawe miejsca i zabytki tego przepięknego miasta m.in. Sukiennice, Kościół Mariacki, Wawel, Smoczą Jamę i Krakowski Rynek.

    Czwartek – zwiedzanie Opola i pobyt na basenie w Oleśnie

      Dzień rozpoczęliśmy od zwiedzania zabytkowej chaty w Kolonowskiem. Naszym przewodnikiem po niej był pan burmistrz – Norbert Koston. Oprowadził nas po poszczególnych pomieszczeniach, opowiadał o zgromadzonych tam przedmiotach. Mogliśmy również podziwiać wystawę prac pana Karola Panka, która znajdowała się na poddaszu budynku. Następnie udaliśmy się do Opola, gdzie zwiedzaliśmy ZOO i odwiedziliśmy niektóre ciekawe  miejsca tego miasta, np.: Katedrę Opolską, rynek, Opolską Wenecję, Most Groszowy czy Kościół na Górce. Nie obyło się również bez naleśników w Grabówce i zakupów w Solarisie. Po całym dniu chodzenia każdemu należał się relaks na basenie w Oleskiej Lagunie. Nieoficjalnym punktem programu, na zakończenie dnia, był pobyt na kręgielni. Była to inicjatywa samych uczniów, co niezwykle ucieszyło nas – organizatorów wymiany, ponieważ spełniła ona swoją rolę – młodzież zintegrowała się i bardzo dobrze czuła się w swoim towarzystwie!

    Piątek – praca w grupach i podsumowanie wymiany

      Był to ostatni dzień naszego wspólnego spotkania. Uczniowie podzielili się na grupy
    i przygotowali plakaty, które przedstawiały np. najciekawsze wydarzenia tego tygodnia, podobieństwa i różnice między uczniami z Polski i Niemiec. Po prezentacji prac zjedliśmy wspólne śniadanie i niestety „pożegnania nadszedł czas”.  Podczas pożegnania nie zabrakło ciepłych słów podziękowania z obu stron oraz łez… Pomimo niezbyt sprzyjającej pogody i zmian w programie wymiana wypadła bardzo owocnie.

    Wszystkim zaangażowanym w przygotowanie tego spotkania bardzo dziękujemy!!!

    Dorota Leja

     

  • Gimnazjaliści w Krynicy

       Tegoroczny wyjazd SKKT PTTK za nami. W tym roku gimnazjaliści „zaatakowali” Beskid Sądecki z Krynicą na pierwszym planie – miastem Nikifora prymitywisty (dla zainteresowanych malarstwem).

      Początek nie zapowiadał się obiecująco z uwagi na deszczową aurę – każdy poczuł ją na sobie zanim wszedł do autokaru. Na szczęście w okolicy Balic słońce dało znać o sobie i optymizm zagrał w sercach młodzieżowców. Usłyszałem nawet cykl „sucharów” opowiedzianych na tę okoliczność przez Przemysława-Rozśmieszacza („Jaki jest szczyt absurdu? Za ostatnie pieniądze kupić sobie portfel”).

      Zanim dotarliśmy do Krynicy, zupełnie poza planem, odwiedziliśmy sądecki skansen galicyjskiego miasteczka. Martyna i Aga dowiedziały się tu, co to jest przednówek. Spotkaliśmy też bardzo nerwowego pana kustosza.

      W czasie jazdy kierowniczka naszej wyprawy „obsypywała” uczniów cukierkami informacji – dotyczyły one m.in. terenu: „tereny roponośne, tereny piwonośne, tereny łabędzionośne (Jezioro Rożnowskie)…”.

      Po dotarciu na miejsce wdrapaliśmy się do pensjonatu „Tryumf” (z wi-fi – suuuuper!). Krótkie przetasowania osobowe i już po chwili każdy był szczęśliwy. Włączano telewizory, puszczano muzę z MP3, brzdąkano, chichotano, szeleszczono opakowaniami z chipsów… Na szczęście cały budynek był do naszej dyspozycji.

      Później spacer deptakiem, łyk wody zdrojowej w pijalni (szkoda, że nie było pana Żubra, mógłby łyknąć Zubra – to taka nazwa… wody leczniczej), kolacja, znów spacer i wszyscy poczuli się jak siedemdziesięciolatkowie w sanatorium. I dlatego trzeba było odreagować – w nocy. Ale nic się nie działo, bo wszyscy grzecznie zasnęli (spacery męczą). Tylko Werka S. ze swoim intelektualnym klonem pół nocy jadły w świetlicy… śniadanie (?).

      W dzień drugi – deszcz. Modlitwy nie zdały się na wiele. Decyzją szefowej wyprawy po śniadaniu ruszyliśmy na Jaworzynę. Nie ma zmiłuj się. Na szczyt podjechaliśmy dziwną kolejką gondolową. Za nieprzyzwoicie wysoką cenę. Ktoś powiedział, że za takie pieniądze nosiłby turystów na szczyt na barana. Po drodze nie podziwialiśmy nic oprócz zaparowanych szyb. Ale! Dowiedziałem się, że można na telefon ściągać rozmaite aplikacje: latarki, suszarki i nawet grzebienia – technika nigdy nie przestanie mnie zadziwiać. Tak się uczesać… komórką.

      Na wysokości 1114 m nasze gałki oczne uderzyła mgła – piękna, rzęsista, puszysta, watowata, wilgotna, szara mgła. Ale nikogo to nie smuciło. Ile my mamy lat?! Po wypiciu herbatki z cytryną, z humorami wiosennymi, ruszyliśmy marszem ślizgowym w dół. Na pochwałę zasługuje Artur, który bezinteresownie podpierał ramieniem Donię (złośliwi twierdzą, że wcale nie bezinteresownie). Niektórzy dowiedzieli się, że trampki nie są odpowiednim obuwiem w góry. Często przejmowały tradycyjną funkcję nart. Ale co tam… Po zejściu wyglądaliśmy nieciekawie. Tylko pani Kotula była dziwnie mało ubrudzona. Podejrzewano powszechnie, że ktoś ja zniósł.

      Po przerwie technicznej – wymiana butów i spodni, ruszyliśmy na Górę Parkową. Wjazd dziwnym pociągiem. Samo miejsce rozczarowywało infrastrukturą pamiętającą świetność gen. Jaruzelskiego. Ale! Była tu pewna wysoka rynna wykonana ze szlachetnej stali – w rytmie disco-polo prawie wszyscy nią w dół zjeżdżali. Za jedyne 3 zł pięć kilogramów adrenaliny – skusiła się nawet szefowa (a później główka bolała!). Tylko pani Alicja i piszący te słowa poprzestali na wnikliwej obserwacji tych atrakcji i wykonywali rzeczową analizę i ocenę psychologiczną tych faktów.

      Zejście z odrobiną słońca nad głowami, przerwa spacerowo-lodowa to kolejne etapy, które trwały do kolacji. A wieczorem tradycyjna zbiórka organizacyjna i spotkanie muzyczne. Były trzy gitary, a każda jakby należała do innej orkiestry. Fiasko na całej linii. Chyba zabrakło pani Iwony.

      W trzeci dzień pojaśniało – woźny niebieski postanowił uprzątnąć z podwórka nieba zastane kłębowiska chmur deszczonośnych i wymieść je daleko, daleko. Słońce! Uszczęśliwieni wsiedliśmy do autokaru. Kierunek Piwniczna. Po drodze zobaczyliśmy dwie cerkiewki grekokatolickie, pozostałość po Łemkach – ludności etnicznej zamieszkującej te tereny przed wojną.

      Piwniczna. Tu rzeką Poprad w plastikowych łajbo-tratwach spłynęliśmy do Ryta. Podróż była mokra, bo prowadzący zachęcali do wojen podjazdowych w stylu śmigus-dyngus. Nudno nie było: niejaki Bolo wymyślił nową liczbę – „i”; Szymuś, najpierw nawiązał kontakt werbalny z tubylcami stojącymi na brzegu, a później chciał rzucić się w nurt rzeki
    i uratować zdesperowaną myszkę płynącą do Gdańska, a dalej do Szwecji, ale myszka wróciła na brzeg, gdy Marzena pokazała jej wampirka; Mateusz (pseudo Majchol), zdenerwował się na Szymusia i chciał go potraktować jak mlekodajne zwierzęta spędzane do zagrody – sytuacja jednak złagodniała, gdy uszu naszych doszła słowacka piosenka ludowa w stylu Heimatmelodie. Ale na naszej tratwie i tak nie było źle. Słyszałem, że na innej „gondolarz” opowiadał sprośne kawały, co zniesmaczyło opiekuna do bólu wątroby włącznie (po szczegóły do pani Kotuli).

      Potem długa droga do znikających ruin. Nikt nie był zadowolony. Za daleko, za wysoko, za ciepło… A widok był przepiękny. Ale Ola wolała słuchać MP3 i patrzeć na… wiadomo kogo. Maks widział tylko gips na ręce pewnej dziewczyny, Donia szukała wzrokiem… a Marlena… Kto więc w ogóle podziwiał widoki? Nie wiem.

      Po dwóch godzinach „kołowanie” wokół Starego Sącza i poszukiwanie parkingu. Później spotkanie ze św. Kingą, chwila ciszy w kościele pw. Św. Trójcy, przechadzka po dziedzińcu, „luk” na dom świętej i… na lody!!! Ciekawy był tu rynek – bardzo kociołbowy. No i powrót. Ale, ale! Jeszcze coś. Jeden z naszych uczniów uratował kreta. Kret, jak to kret – ślepy, przechodził przez jezdnię – w Starym Sączu to normalka (nie na pasach!) – przechodził i wpadł do rowu z wodą. A Majchol – dobry człowiek, strażak – sytuacje kryzysowe opanowane do perfekcji – podskoczył w mgnieniu oka i wyłowił futrzaka! Brawo! Z biologii powinna być szóstka. Później powrót. Spacer. Sen.

      No i nastąpił czas odjazdu. Szybko, sprawnie i zgrabnie gimnazjaliści zebrali do plecaków swój dobytek i doprowadzili otoczenie do ładu. Pamiątkowe zdjęcie i w drogę. Celem pośrednim była Bochnia – dawna kopalnia soli.

      Wkrótce ukazał się naszym oczom ceglany obiekt, w którym do 1991 roku wydobywano słone „białe złoto” (w sumie w tym miejscu pozyskiwano je przez 743 lata!). Zjazd w dół po osiem osób. Ciśnienie w uszach, ciemność, wilgoć, rozmowna pani przewodnik. Duże wrażenie zrobiły na uczniach przejażdżka podziemną kolejką i multimedialne przekazy. Pierwszy raz widziałem, że naszą młodzież „zatkało” z wrażenia. Było to w czasie spotkania z „wiatrowym” – pracownikiem pompującym powietrze do komór, gdzie wydobywano sól. Miał tu miejsce dialog aktorów z przekazu multimedialnego  z „kukłą” w kapturze, którą okazał się prawdziwy człowiek. Niesamowite! Nikt się tego nie spodziewał. Wrażenie zrobiły też boisko i plac zabaw 300 m pod ziemią.

      Nie wiem, jakie będą dalsze losy kopalni, bo gdy wychodziliśmy, pani Kotula wyjęła ze ściany sporą bryłę soli i włożyła do mojej torby. Usłyszałem wyraźny trzask pękającej ściany… (uspokajam, że zrobiła to za zgodą pani przewodnik).

      Po drodze zatrzymaliśmy się gdzie? Tak! W  McDonaldzie. Uczniowie uzupełnili braki kalorii surogatami witamin, plastikiem i tekturą (no dobrze, też jadłem, niech mi żołądek wybaczy) i już wkrótce poczuli zapach domu. Kolonowskie – jest takie miejsce na ziemi.

    Spostrzeżenia końcowe:

    1. Świat jest piękny – co podkreślają wyjazdy PTTK organizowane przez panią B. (prosiła, by o niej nie pisać).

    2. Młodzież może zachowywać się naprawdę dobrze, jeśli tylko chce. Brawo!

    3. Nie wiedziałem, że tak można wszystko pieprzyć – kierowca, pan Jakub, wszystko jadał
    z pieprzem (truskawki z pieprzem???).

    4. No i łyżka dziegciu do tej beczki miodu – usłyszałem od jednej z uczennic takie zdanie dotyczące obiadokolacji w pensjonacie: „Takiego żarcia nie dałabym nawet psu”. Nie wiem, co na to powiedzieliby rodzice tej dziewczyny. Wiem na pewno, co powiedziałby mały Nigeryjczyk, który z wiadomych przyczyn umierał w tym samym czasie...

    Jerzy Kaufmann

     

  • Wyjazd na przedstawienie teatralne

      28 maja chętni uczniowie z klas 1, 2 i 3 naszego gimnazjum wybrali się na spektakl teatralny. Daleko nie jechaliśmy, bo tylko do Domu Kultury w Ozimku, gdzie Narodowy Teatr Edukacji z Wrocławia wystawił sztukę pt. „Teatralne Potyczki”.

      Tematem  był znany zabieg „teatru w teatrze’’. Akcja toczy się w rzeczywistości, na próbie generalnej zmierzającej do premiery „Hamleta’’. Aktorzy dostają wiadomość
    o przybyciu słynnego reżysera, poszukującego nowych talentów. Przed artystami otwierają się drzwi do wielkiej kariery, ale każdy z nich ma o tym inne zdanie. Ogólnie panuje chaos, ale  ukazuje on widzom efekt komiczny.

      Kiedy spektakl się zakończył, a aktorzy zostali nagrodzeni gromkimi brawami, wrócili ponownie na scenę. Chcieli nam wyjawić, na co w teatrze i na studiach aktorskich należy zwracać uwagę. Znalazła się chętna z innego gimnazjum – Maja, która poddała się karkołomnym zadaniom aktorskim. Chodziło o dobrą koordynację ruchową, wyraźną dykcję i grę aktorską. Maja zdała egzamin, a my mieliśmy niezły ubaw.

      Krótko mówiąc wycieczka była świetna, nie tylko dlatego, że jechaliśmy w czasie lekcji, ale spektakl był bardzo realistycznie przedstawiony, wydawało się, jakbyśmy byli widzami na prawdziwej próbie. Wycieczka zalicza się do udanych !

    Julka Jezierny

     

  • III miejsce w województwie!

    Pragnę poinformować, że nasza uczennica Sonia Szydłowska (kl. 2a) na etapie wojewódzkim Konkursu Recytatorskiego w języku niemieckim "Młodzież recytuje poezję" zajęła 3 miejsce! Laureatce, opiekunce p. Marioli Kotula i wszystkim zaangażowanym w przygotowanie dziękujemy i gratulujemy!

    Rafał Pocześniok

     

  • I Konkurs Wiedzy o Dziedzictwie Śląska Opolskiego

    W poniedziałek 27.05.2013 r. w opolskim Collegium Maius odbył się finał - I Konkursu  Wiedzy o Dziedzictwie Śląska Opolskiego, zorganizowany przez Instytut Polonistyki i Kulturoznawstwa Uniwersytetu Opolskiego oraz Katedrę Kulturoznawstwa i Folklorystyki. Celem konkursu jest przybliżenie młodym ludziom pięknych, ale zapominanych niestety tradycji, zwyczajów ludowych charakterystycznych dla Śląska Opolskiego oraz wiedzy o walorach turystycznych i przyrodniczych naszego regionu. Konkurs skierowany jest do gimnazjalistów i uczniów szkół ponadgimnazjalnych. Nasze gimnazjum reprezentowało dwóch uczestników, którzy zakwalifikowali się do etapu wojewódzkiego: Emilia Konieczko z kl. III b i Adam Jendruś z kl. II a. Laureatem konkursu został Adam, który zakwalifikował się do części ustnej finału i zajął III miejsce.

    Warto znać swą Ziemię, tradycje i obrzędowość! Gratulacje!

    Beata Jendruś

     

  • ZNAJĄ SWOJĄ OJCOWIZNĘ

    Sukcesem zakończył się udział naszych uczniów w XX edycji Ogólnopolskiego Młodzieżowego Konkursu Krajoznawczego „Poznajemy Ojcowiznę”. Przedstawiciele naszej szkoły zdobyli czołowe miejsca na etapie wojewódzkim konkursu :

    nagroda Grand Prix Daniel Szymocha i Beniamin Smyk z kl. III b za stronę internetową propagująca walory naszej gminy „Kolonowskie wczoraj i dziś”;

    I miejsce /praca grupowa/ - Emilia Konieczko i Magdalena Swoboda z kl. III b za pracę, prezentującą pielęgnowane jeszcze w naszej gminie obrzędy i zwyczaje świąteczne „Kalendarz - Śląski rok obrzędowy w Kolonowskiem na Ziemi Opolskiej”;

    I miejsce /praca multimedialna/ - Dominika Bosek i Marlena Morcinek z kl. III b za prezentację multimedialną przedstawiająca najciekawsze miejsca w naszej gminie i okolicy „Moja Ojcowizna. Jest takie miejsce na Ziemi… Kolonowskie”.

    Wszystkie prace zakwalifikowały się do finału ogólnopolskiego.

    Laureatkami  konkursu /na szczeblu centralnym/ zostały: Emilia Konieczko i Magdalena Swoboda, które otrzymały Nagrodę specjalną im. Łukasza  Wojeckiego.

    Dziewczęta uczestniczyły w Zlocie Laureatów XX edycji Ogólnopolskiego Młodzieżowego Konkursu Krajoznawczego „Poznajemy Ojcowiznę”, który odbył się w tym roku Tarnowie w dn.17-19.05.

    To doskonała forma nagradzania młodych krajoznawców za ich twórcze prace. Młodzież ma możliwość odwiedzenia i poznania ciekawych zakątków kraju, poszerzenia wiedzy oraz poznania rówieśników z różnych stron Polski.

    Relacja z pobytu w Tarnowie wkrótce... Gratulacje!

    Beata Jendruś
    /opiekun SKKT PTTTK/